Niełatwe życie Rumuna, czyli test Dacii Sandero.

Kupiłeś Dacię??? Na wieść o tym wydarzeniu moi znajomi reagowali niedowierzaniem połączonym niejednokrotnie ze szczerą troską o mój stan psychiczny. Dlaczego to zrobiłem? Przede wszystkim z ciekawości. I choć moja fascynacja rumuńską marką zakończyła się na modelu 1301, którego wciąż pożądam, to czerwone Sandero w niewytłumaczalny sposób mnie ujęło. Spytacie czym? Może tym, że stało smutne w towarzystwie znacznie bardziej prestiżowych marek, może kolorem, a może po prostu Stwórca na chwilę mnie opuścił. Oględziny, jazda próbna i szybka decyzja, bo jeszcze się rozmyślę i znowu wrócę do domu pełnoletnim Mercedesem.

thumb_IMG_5526_1024 Trudny wybór, tym razem zwyciężył rozsądek.

Skoro już stałem się właścicielem, mogłem, pozbawiony jakiegokolwiek obiektywizmu, przystąpić do rozpływania się nad stylistyką. W porównaniu z Loganem, na którym Sandero bazuje, jest naprawdę nieźle. Sylwetka jest zwarta, proporcjonalna i spokojnie jestem w stanie wskazać brzydszych konkurentów… no dobra, może nie ma ich zbyt wielu, ale przyznacie, że Tata Indica wygląda zdecydowanie gorzej.

thumb_IMG_5642_1024

Z boku Sandero wygląda całkiem sympatycznie.

Styliści pracujący nad projektem nadwozia mieli nierówną formę. Nad przodem pracowali wypoczęci, na co wskazują bardzo fajnie wyglądające przetłoczenia na masce oraz całkiem sympatyczne lampy i zderzak. Bok nadwozia powstawał ewidentnie w trakcie gwałtownego obniżenia nastroju, a tył już podczas zwyżki wspomnianego. Innymi słowy, przód ładny, bok marny, a tył znośny. W moim egzemplarzu, który miał szczęście i przyszedł na świat w topowej wersji Laureate, sytuację ratują zderzaki, listwy boczne, lusterka w kolorze nadwozia, a także srebrne klamki. Przyznacie, jest prestiż 😉 W pogoni za aktualnie panującą modą Dacia została dość wysoko zawieszona, a dla chcących poudawać SUV-a, przygotowano wyższą o 2 cm wersję Stepway. Poszukując nawiązań stylistycznych do modeli Renault, gdyż jak Wam zapewne wiadomo Dacia wpadła w objęcia Francuzów, doszukałem się niestety tylko dwóch: listew bocznych oraz napisu na klapie bagażnika. Szkoda, Renault potrafi projektować fajne auta, a swoich partnerów – Dacię i Nissana – w tej kwestii traktuje po macoszemu.

thumb_IMG_5749_1024

Renault z dumą informuje o swoim wkładzie w powstanie modelu.

Podsumowując zewnętrzną powłokę Sandero należy stwierdzić, że specjalnie nie powala, ale powodów do wstydu nie ma, szczególnie w czerwonym kolorze, w którym wygląda niesamowicie dynamicznie.

 thumb_IMG_5740_1024

 Z tej perspektywy Dacia prezentuje się najkorzystniej.

Ale przecież jeżdżąc samochodem nie oglądamy go z zewnątrz, więc nie ma co się zbytnio ekscytować. A jak wygląda wnętrze? Pierwsze skojarzenie to radość z długo oczekiwanej reinkarnacji FSO 1500. Spoglądając na okrągłe nawiewy nie mogłem pozbyć się wrażenia, że w projekcie wnętrza maczał palce emerytowany pracownik Centro Stile Fiat.

thumb_IMG_5743_1024

Radio należy do seryjnego wyposażenia wersji Laureate.

Plastiki deski rozdzielczej oraz konsoli i boczków drzwi twarde, aż miło. Wyglądają, jakby nic nie robiło na nich wrażenia, a największym szokiem, jaki przeżyłem podczas pierwszej, jeszcze testowej jazdy, to cisza. Naprawdę nic tu nie skrzypi ani nie trzaska. Jakim cudem, nie wiem. I choć przejechałem Dacią już kilka tysięcy kilometrów po drogach różnej jakości, deska oraz inne plastiki milczą jak zaklęte. Co jeszcze znajomego znalazłem we wnętrzu? Zestaw wskaźników z białymi tarczami zegarów oraz drążek zmiany biegów z Clio.

thumb_IMG_5751_1024

Co mnie zaskoczyło? Przyciski do otwierania przednich szyb umiejscowione na konsoli centralnej, prztyczek do regulowania lusterek zewnętrznych w okolicy dźwigni hamulca ręcznego i dość oryginalny w swej prostocie sposób na zamocowanie podsufitki, trącący troszkę rękodziełem, niekoniecznie artystycznym.

Fotele przednie, pozbawione regulacji wysokości, zamontowane są wysoko, dzięki czemu możemy trochę z góry spoglądać na innych uczestników drogi, choć znacznej grupy użytkowników SUV-ów i tak nie przebijemy. Jednak po dokładnym przeszukaniu wnętrza, inspirowanym opiniami kolegów z forum Dacii, okazało się, że fotel kierowcy jednak posiada regulację wysokości. Siedzisko jest dość krótkie, a fotel pozbawiony tak pożądanego przez wszystkich trzymania bocznego.

thumb_IMG_5934_1024

I co? I nic. Siedzi się naprawdę wygodnie, a ponad 1000-kilometrowa trasa, z zatrzymywaniem się jedynie na małe co nieco, utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Powiedzmy sobie szczerze, Dacia nie została stworzona do szaleństwa po zakrętach, ale nawet troszkę sprowokowana, nie wysadza kierującego z fotela. Kierownica reguluje się w zakresie góra–dół i taka regulacja w zupełności wystarcza. Przyjemność obcowania z rumuńską motoryzacją byłaby większa, gdyby kierownica i drążek zmiany biegów pokryte zostały skórą.

Obsługa jest prosta, nie znajdziecie tu masy przycisków nie wiadomo do czego, a jedyną zmyłką, poza wspomnianymi wcześniej regulacjami szyb i lusterek, jest klakson w dźwigni kierunkowskazów. Zanim w stresującej sytuacji przypomnicie sobie, gdzie on jest, od kilku sekund będziecie bezskutecznie tłamsić środek kierownicy. Drążek zmiany biegów jest dość długi, ale skoro wysoko siedzimy, to może i nie jest to takie głupie. Ilość miejsca z tyłu zależy od tego, kto wdrapał się na przednie fotele.

 thumb_IMG_5746_1024

Cieszyć może szeroka kanapa, której siedzisko jest prawidłowo wyprofilowane, trzy zagłówki oraz spora wysokość, martwi brak podłokietnika. Ogrzewanie oraz ręczna klimatyzacja są bardzo wydajne, a sterownie niezwykle precyzyjne. Fani gadżetów będą rozczarowani. W Dacii nie znajdą podświetlanych lusterek w daszkach przeciwsłonecznych, szukanie komputera pokładowego również jest zupełnie bezcelowe. O tempomacie i czujnikach parkowania również możecie zapomnieć, a jeżeli nie wystarczają Wam białe zegary, zawsze możecie pozachwycać się srebrnym wykończeniem konsoli.

thumb_IMG_5747_1024

Dziwić może niewykorzystanie przestrzeni pod przednimi fotelami, gdzie spokojnie można było zamontować schowki, których we wnętrzu Dacii troszkę brakuje. Bagażnik ma płaską podłogę i nadkola wnikające do jego wnętrza. Jego pojemność można znaczącą zwiększyć składając oparcia tylnych foteli. Miłośnicy klasycznej motoryzacji docenią zapewne zamek bagażnika, który również wygląda jak żywcem wyjęty ze wspomnianego już dużego Fiata oraz dźwięk towarzyszący otwieraniu i zamykaniu samochodu. Uderzenie jest tak głośne i niespodziewane, że jedynie osoby mające styczność z centralnym zamkiem w Polonezie wyposażonym w alarm firmy Patrol nie będą zaskoczone. Koło zapasowe znajdziecie pod jego podłogą, choć w tym konkretnym egzemplarzu jego miejsce zajęła butla z LPG.

I tu dochodzimy do największej zalety Dacii, a mianowicie fabrycznej instalacji LPG. Dzięki niej podróżowanie autem to prawdziwa przyjemność. Może niekoniecznie w trakcie jazdy, ale na pewno podczas tankowania. Ostatni samochód na gaz miałem tak dawno, że nawet nie pamiętam, kiedy. Każde tankowanie Sandero wprawia mnie w zakłopotanie. No bo jak można zapłacić 50 zł za bak i przejechać na nim ponad 300 km? Okazuje się, że można i to nie bez przyjemności. 1,4-litrowy, 75-konny silnik Renault, pamiętający pewnie czasy Charlesa de Gaulle’a, nieźle daje sobie radę z niewielką Dacią i pozwala na osiągnięcie 170 km/h.

thumb_IMG_5550_1024

Silnik Dacii, a tak naprawdę Renault, chętnie wchodzi na wysokie obroty.

Najlepiej podróżuje się po autostradzie i po mieście. W pierwszym przypadku docenimy wyciszenie oraz stabilność podczas jazdy na wprost, w drugim elastyczność 8-zaworowej jednostki. Dacia bez szemrania potrafi jechać 50 km/h na piątym biegu, a co ciekawe, potrafi nawet, wciąż na piątym biegu, przyspieszyć. Oczywiście chęć nagłego zwiększenia prędkości wymaga redukcji, ale w zatłoczonym mieście docenicie brak konieczności ciągłego machania drążkiem zmiany biegów. Gorzej jest na drogach jednopasmowych, wyprzedzanie trzeba starannie zaplanować i nie bać się wysokich obrotów. Za hamowanie odpowiada układ wyposażony w tarcze z przodu oraz bębny z tyłu i radzi sobie z tym zadaniem bardzo dobrze.

thumb_IMG_5858_1024

Pedał hamulca daje się wyczuć, a ABS nie wkracza zbyt wcześnie. Pora na układ kierowniczy i zawieszenie. Ten pierwszy jest całkiem precyzyjny, a kierownica chodzi z przyjemnym oporem. Z zawieszeniem nie będzie już tak prosto. Na dobrej nawierzchni jest nadspodziewanie dobrze. Dacia jedzie jak po sznurku, a wyprowadzenie jej z równowagi wymaga sporego braku umiejętności. Sandero naprawdę fajnie trzyma się w zakrętach… o ile nie natraficie na nierówności. Wówczas przednie koła zaczną tracić stabilność, a tył rozpocznie radosne podskakiwanie. Ogólnie rzecz ujmując, Dacia ma problem z niewielkimi dołkami, których nie tłumi zbyt dobrze. Dużych dziur nie boi się wcale za sprawą sporego prześwitu i metalowej osłony pod silnikiem. Generalnie jadąc Dacią ma się wrażenie podróżowania dużo krótszym i węższym samochodem. Oświetlenie zewnętrzne jest bardzo skuteczne, a drażni jedynie brak kontrolki informującej o przepalonej żarówce. Kierunkowskazy nie mają tak modnej ostatnio funkcji trzech mrugnięć, za to włączone wydają specyficzny dźwięk podobny do emitowanego przez Saaby. Do jednej rzeczy można się jednak przyczepić, a jest nią mianowicie skok pedału sprzęgła. Rzeczone sprzęgło „bierze” bowiem dopiero pod sam koniec, co wymaga przyzwyczajenia i sporego wyczucia, szczególnie na początku. Generalnie pedały Dacii, wszystkie na linkach, chodzą z przyjemnym oporem, jakakolwiek hydraulika jest zbędna. No dobra, można się przyczepić do czegoś jeszcze – prawe zewnętrzne lusterko zasłaniane jest w części przez przedni słupek, taki mały psikus rumuńskich inżynierów.

 thumb_IMG_5761_1024

Czy żałuję, że kupiłem Dacię? Zdecydowanie nie. Myślę, że każdy miłośnik motoryzacji powinien mieć możliwość pojeżdżenia różnymi samochodami, nie tylko topowych marek. Rumunom zazdroszczę. Zachowali swoją narodową markę i produkują samochody dla przeciętnego użytkownika, bez jakiejś specjalnej ideologii i dorabianej teorii. Samochody służące po prostu do jeżdżenia, niebędące obiektami kultu i uwielbienia, a jedynie przedmiotami codziennego użytku. I w takiej właśnie roli Sandero sprawdza się znakomicie. Jest niezwykle ekonomiczne, poprawnie się prowadzi, codziennie transportuje nas z punktu A do B, nie rzucając się w oczy. Zaskakująca jest liczba produktów Dacii na drogach Europy Zachodniej. Polubili ją Francuzi i Niemcy, gdzie ma opinię samochodu ekonomicznego, nieskomplikowanego i niezawodnego. W naszym kraju, gdzie posiadany samochód wciąż świadczy o pozycji społecznej, Dacia nie ma łatwo, choć coraz więcej osób docenia jej prostotę i rozsądną cenę.

 thumb_IMG_5768_1024

Motoryzacja łączy.

Czy Dacia zostanie ze mną na dłużej? Nie sądzę. Niestety dla mnie samochód musi mieć to coś, czego próżno szukać w Sandero, pomimo jego niezaprzeczalnych zalet. To coś, co sprawia, że na sam widok samochodu gęba się uśmiecha, a największy korek nie wyprowadza z równowagi. Jednak póki co cieszę się tanią jazdą i pogardliwymi spojrzeniami kierowców zasiadających w autach uznanych marek 😉

 thumb_IMG_5870_1024

Dacia jest jak truskawka z działki. Zdrowa, ale nie tak efektowna jak owoc ze sklepowej półki. Na szczęście motoryzacja jest tak różnorodna, że każdy miłośnik owoców znajdzie coś dla siebie 🙂

thumb_IMG_5714_1024

Dacia Sandero 1.4 MPI LPG Laureate.

oznaczenie silnika 1.4 MPI, 1390 cm3
zasilanie wtrysk wielopunktowy
liczba cylindrów 4 w układzie rzędowym
liczba zaworów 8
skrzynia 5-biegowa
max. moc 55 kW/75 KM przy 5500 obr./min.
max. moment obr. 112 Nm przy 3000 obr./min.
0–100 km/h 13 sek. – wierzymy producentowi
max. prędkość 170 km/h – zmierzone
pojemność bagażnika 320/1200 litrów – złożona kanapa
masa własna 975 kg
dop. masa całkowita 1470 kg
norma emisji spalin Euro 4
rozmiar opon 185/65 R15

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *